Co mi dała zmiana sposobu odżywiania?

Zauważyłam, że często jestem postrzegana, jako osoba pokrzywdzona, bo nie jem pewnych rzeczy. Dostaję wyrazy współczucia i pytania w  stylu: po co ty to robisz? Przecież jesteś szczupła, nie musisz się odchudzać! Dlaczego tak się męczysz? Co Ci to daje? Dziś postanowiłam odpowiedzieć na te pytania, bo sądzę, że może to niektórych zaskoczyć i poszerzyć horyzonty.

Tu chodzi przede wszystkim o zdrowie!

Na początek wyjaśnijmy sobie jedną rzecz, mój sposób odżywiania nie służy odchudzaniu. Moja waga jest przyjemnym efektem ubocznym na drodze do zdrowia. Bo najbardziej chodzi tutaj o zdrowie! Jem prawdziwe, odżywcze jedzenie, które mnie wzmacnia. A zdrowy organizm to zdrowe włosy, skóra i paznokcie. To optymalna waga (która niekoniecznie musi się pokrywać z naszymi wyobrażeniami), to dobre samopoczucie i chęć do życia.

Obecnie często występuje przedziwne zjawisko – ktoś jest otyły i jednocześnie niedożywiony. Jak to możliwe? No niestety możliwe. Kiedy jemy przetworzone jedzenie, które nie ma żadnych wartości odżywczych to tak właśnie jest. Gdzie w chipsach czy paluszkach znajdziesz wit. C, magnez, potas, selen, krzem, wit. A, wit. z grupy B? W takich produktach nie znajdziecie nawet pół witaminki. Te wszystkie potrzebne substancje są w prawdziwym jedzeniu! Czyli w warzywach, owocach, mięsie, tłuszczach. A w jadłospisach niektórych osób nieraz przez kilka dni trudno znaleźć jakąś większą ilość warzyw (plaster pomidora do kanapki, łyżka surówki z kapusty do obiadu – to są wręcz śladowe ilości). I my się dziwimy, że mamy ciągle niedobory witamin i minerałów? Bo ja wcale.

Warzywa powinny stanowić podstawę naszego talerza

Jak mówię o paleo to często spotykam się ze zdaniem, że jem mięso na kilogramy… Fakt, mięso codziennie pojawia się w mojej diecie, jednak to warzywa są podstawą jadłospisu. Tylko w takim wypadku dieta będzie odżywcza i nie będziemy się musieli martwić o podstawowe niedobory. Co racja, pewne substancje i tak trzeba suplementować mimo zdrowego żywienia (jak np. wit D), jednak wtedy znacząco skracamy listę przyjmowanych suplementów. Poza tym nasz organizm to skomplikowana maszyneria, która syntezuje witaminy i minerały poprzez różne procesy biochemiczne i najlepiej jest jak dostarczamy je w formie naturalnej.

Więc tu z mojej strony taki apel: Jedzmy warzywa! Jak najwięcej i w każdej formie (piszę oczywiście o zdrowych osobach :)). Dążmy do przynajmniej 1 szklanki do każdego posiłku. Owoce też jak najbardziej są wskazane, ale już nie w takiej ilości.

Zmiana sposobu żywienia dała mi dobrze samopoczucie i wyniki badań. Przekonuję się na każdym kroku, że jedzenie może nas uzdrowić i tą ścieżką chcę już podążać zawsze.

Otworzyłam się na nowe smaki i eksperymenty w kuchni

Do wszelkich zmian podchodzę z entuzjazmem, dlatego też zaczęłam przekopywać internet w poszukiwaniu kuchennych inspiracji. Znalazłam wiele fantastycznych blogów (nie tylko paleo!), które pomogły mi w mojej żywieniowej przemianie. Zaczęliśmy z mężem więcej eksperymentować, łączyć różne smaki, próbować nowych kombinacji. Okazało się, że daje nam to mnóstwo frajdy, dlatego też powstał ten blog, który, mam nadzieję, również daje sporo inspiracji innym.

Zmiana żywienia to niezwykły proces, który sprawił, że nie boimy się nowości i ciągle przeżywamy nutkę ekscytacji, gdy tworzymy coś nowego i wychodzi przepyszne. Często ludzie mówią, że nie mają czasu gotować. Jak dla mnie to tylko wymówki. To jest kwestia priorytetów. U nas, zrobienie sobie jedzenia na drugi dzień do pracy jest priorytetem. Dzięki temu w przypływie głodu nie rzucamy się na niezdrowe jedzenie. Naprawdę w 30 min da się zrobić jedzenie. Wszystko jest kwestią odpowiedniego zaplanowania i organizacji. Oczywiście, jeśli ktoś chce, może sobie kupować jedzenie z cateringu, ale gotowanie to świetna zabawa, dlatego mocno Was zachęcam do spróbowania.

Poznałam fantastycznych ludzi

Zmiana pociągnęła za sobą głód wiedzy. Jak już przeczytałam blogi i artykuły to poczułam, że chcę się wymienić doświadczeniami z innymi. Z pomocą przyszły mi grupy na Facebooku. dzięki nim poznałam świetnych ludzi, którzy wspierali i doradzali w trudnych chwilach. Potem zaczęłam różne szkolenia i dzięki nim również poznałam fantastyczne osoby, które siedzą w temacie i służą radą. Bez zmiany diety nigdy bym ich nie poznała, dlatego uważam to za duży plus 🙂

Odkryłam swoją pasję

Przejście na paleo spowodowało, że zaczęłam interesować się zdrowiem, tym jak działa ludzki organizm, wpływem jedzenia na człowieka. Odkryłam, że zajmowanie się tym tematem daje  mi niesamowitą radość. To jest moja pasja i to jest to co chcę robić w życiu – pomagać innym zmienić swoją dietę na odżywczą, pozbyć się różnych dolegliwości i wrócić chęć do życia.

Jak widać zmiana sposobu żywienia wywołała niemałą rewolucję w moim życiu. I bardzo się z tego cieszę! To są same pozytywne zmiany i mimo, że były ciężkie momenty – polecam spróbować. Podejrzewam, że to będzie jedna z lepszych zmian w Twoim życiu 🙂

A jakie są Wasze przemyślenia w tym temacie? Piszcie w komentarzach.

4 thoughts on “Co mi dała zmiana sposobu odżywiania?

  1. Bardzo dobrze napisane. Zgadzam się ze wszystkim 🙂 Faktycznie panuje przekonanie, że jemy wyłącznie mięso albo co gorsza wynalazki gluten free….

    1. Dzięki 🙂 właśnie dlatego chciałam zwrócić na to uwagę, bo non stop spotykam się z przekonaniem paleo = mięcho. A warzywka grają tu równie ważną rolę 🙂 O gluten free to już nawet nie wspominam, to nie jest prawdziwe jedzenie.

  2. Droga Ewo (imienniczko:)) bardzo dziękuję za wyczerpujące i przystępne porady, spostrzeżenia, za dzielenie się wiedzą. Dzisiaj rozpoczęłam swoją paleodrogę zywieniową jestem pewna ze informacje na blogu bardzo mi pomogą. Jedno mam pytanie: co z przekąskami??? Pomimo iż mam ułożony plan posiłków i zakupy zrobiłam z listą to niestety tak mam że cały czas myślę ze :jestem na diecie! Nie czuję się głodna ale niestety nawyki człowieka współczesnego (czyli przed paleo) powodują iż czekam tak naprawdę na ataki głodu i nie wiem co zrobić ze sobą:). Czy w pierwszym okresie zanim rozum przestawi się z „diety” na „styl odżywiania” mogę pomiędzy posiłkami pogryzać warzywa?? Np marchewki, paprykę, ogórka??? Moze lepiej owoce, chociaz nie chciałabym przesadzić z ww. Nie wiem czy pestki słonecznika są dozwolone w końcu to nasiona i zawierają olej roślinny. No i tak przez cąły dzień biję się z myślami i zgłupiałam już od tego kompletnie. Oj rozpisałam się. Jeszcze raz dzieki ze Wam się chce dzielić tworzyć i pisać o tym. Pozdrawiam Ewka.

    1. Witaj imienniczko 🙂 Cieszę, się, że postanowiłaś spróbować zmienić styl życia, nie pożałujesz 🙂 Co do podjadania, to jeśli zadbasz o odpowiednią ilość tłuszczu do każdego posiłku (ok. 2, 3 łyżki), to nie powinno być problemu z podjadaniem. Jeśli jednak Cię najdzie, to jak najbardziej polecam warzywa do pogryzania, jakiś mały koktajl z mlekiem kokosowym lub kawałek mięska po prostu. Owoce jako przekąska też się sprawdzają, ale z nimi trzeba ostrożnie, bo często bywają problemy z wahaniami cukru we krwi i dobrze jest to najpierw unormować, zanim zaczniesz się zajadać owocami. Z pestkami, nasionami – to ciężko odpowiedzieć, bo nie znam Twojego przypadku. Ja najczęściej na początku odradzam, żeby odbudować równowagę między kwasami tłuszczowymi omega 3, a omega 6. Powodzenia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *